Yeah Yeah Yeahs – It’s Blitz [recenzja płyty]
by Andrzej Baster on Marzec 15, 2009
Najpierw The Kills, potem Franz Ferdinand, a teraz Yeah Yeah Yeahs. Coś dziwnego dzieje się z przedstawicielami rockowej rewolucji początku XXI wieku. Wszyscy stwierdzili nagle, że gitary to nie wszystko i powinny zdecydowanie pójść w odstawkę na nowym albumie. Elektronika, taniec, wygibasy – to do nich należy przyszłość!
Nowe oblicze Yeah Yeah Yeah’s ujawnia się w już w otwierającym płytę, singlowym Zero. Trzeba przyznać, że jest ciężko znaleźć lepszy opener – przebojowy, podrywający do baunsu, wpadający w ucho. Praktycznie jedyną rzeczą, która pozostała z dawnych czasów jest ten szaleńczo orgazmiczny głos Karen O., którego zabrakło na Show Your Bones, poprzedniej płycie tercetu.
Dotychczasowy, niemalże wyłącznie, gitarzysta, Nick Zimmer, zdecydowanie przekonał się do klawiszy, które na It’s Blitz odgrywają największą rolę praktycznie w każdym z kawałków. Widoczne jest to zwłaszcza w Zero, ale też świetnym Heads wih roll. Gitara, owszem, czasami się pojawi, ale najczęściej tylko jako tło.

![yeah-yeah-yeahs-its-blitz-recenzja-plyty Yeah Yeah Yeahs - It\'s Blitz [recenzja płyty]](http://www.muzyczna.pl/wp-content/uploads/2009/03/yeah-yeah-yeahs-its-blitz-recenzja-plyty.jpg)