Myslovitz – Miłość W Czasach Popkultury(Reedycja) [recenzja płyty]

by Pan Audytor on Kwiecień 23, 2009

myslovitz-milosc-w-czasach-popkultury-reedycja-recenzja-plyty

Pomyśleć, że to już 10 lat od chwili kiedy pojawiła się płyta, która nadała bieg karierze zespołu, który według mnie jest dzisiaj prawdziwym liderem na scenie alternatywnej.

Mówcie co chcecie ale w 1992 roku czyli wtedy kiedy Myslovitz rozpoczęli swoją działalność nie było ani Myspace’a, ani alternatywnych festiwali, wytwórni czy też konkursów z nagrodą w postaci nagrania płyty. Myslovitz zaczynali od zera, mieli trochę szczęścia ale także ogromne pokłady talentu i po kilku latach wytężonej pracy osiągnęli sukces. Jednak najważniejsze chyba jest to, że nigdy nie stoczyli się w ramiona bezbarwnej, nijakiej, wszędobylskiej komercji.

Kariera Myslovitz może przypominać ‘american dream’, o którym marzą setki zespołów na całym świecie. Myslovitz udało się i z pewnością ich kariera jest drogowskazem dla innych polskich, młodych zespołów. Przez ponad 17 lat istnienia nagrali siedem studyjnych płyt, zgarnęli kilka „Fryderyków”, dwukrotnie zdobyli (wyświechtaną w ostatnich latach) nagrodę MTV EMA oraz w jakimś stopniu zaistnieli na zagranicznym rynku muzycznym poprzez wydanie angielskiej wersji albumu „Korova Milky Bar”. Do tego bardzo zacnego zestawu trzeba doliczyć obecność w komercyjnych jak i niekomercyjnych stacjach radiowych, co jak na Polskie realia jest prawdziwym wyczynem. Osobiście wolę aby statystyczni Polacy jadący do pracy słuchali „Długości dźwięku samotności” niż kolejnych wynurzeń rezolutnej, półnagiej Dody.

„Miłość W Czasach Popkultury” ma 10 lat. Osobiście uważam, że jest to pierwszy naprawdę dobry album w historii zespołu. Jego wielkość docenili krytycy, szeroka publiczność (w pewnym momencie była to jedna z najlepiej sprzedających się płyt; łącznie sprzedano ponad 150 tysięcy egzemplarzy) oraz prawdziwi fani, którzy do tej pory tłumnie przybywają na koncerty. Wiem, że część z Was myśli, że już totalnie zbzikowałem na punkcie Myslovitz ale na szczęście ich muzyka potrafi bronić się sama. Wystarczy posłuchać kilku taktów gitary oraz przepięknego głosu Artura Rojka aby po raz kolejny popaść w prawdziwe uwielbienie. Dlatego z perspektywy lat można powiedzieć, że „Miłość W Czasach Popkultury” to pierwszy tak składny album w wykonaniu mysłowickiej grupy. Poprzednie trzy bezsprzecznie zawierały wielkie przeboje ale były to tylko rodzynki w cieście. „Miłość W Czasach Popkultury” trzeba traktować jako całość wypełnioną po brzegi mniej lub bardziej znanymi przebojami pasującymi do siebie jak puzzle układanki. Jej niezapomniany, nieco mroczny klimat, specyficzne brzmienia to zdecydowana wizytówka Myslovitz.

Page: 1 2